Pożegnanie z przyjacielem i zapowiedź na lepszą przyszłość

26 stycznia 2014 godz.

Zapewne niejedna z Was nie ma sumienia wyrzucać czy oddawać niektórych staroci, bluzeczek z podstawówki czy z liceum, sukienek komunijnych lub chociażby starych kominków zapachowych, które są już zastąpione innymi, fajniejszymi, lepszej marki, lepszej jakości. My ludzie mamy to do siebie, że przywiązujemy się mocno do przedmiotów. Obserwując niektóre zjawiska, czasami nawet dochodzę do wniosku, że bardziej niż do ludzi czy innych istot żywych.

Wczoraj wyszła ze mnie cała ludzka głupota. Sprzedałam aparat. Sprzedałam piękną lustrzankę Nikona D7000, która była moją chlubą i moim marzeniem. Uwielbiałam robić nim zdjęcia. Oczywiście do czasu, bo okazało się, że mój sprzęt foto niestety waży zbyt dużo i jest zbyt wielki, żeby mieć go zawsze przy sobie i móc uwieczniać piękne i interesujące dla mnie chwile. W praktyce Nikon siedział w plecaku albo na biurku i się kurzył. Od czasu do czasu zrobiłam nim kilka zdjęć na bloga i to by było na tyle jego pracy.

Prawda jest jednak taka, że mając lat szesnaście czy siedemnaście całym sercem zapragnęłam lustrzanki. Wtedy były to czasy, gdy najprostsza cyfrowa kosztowała jakieś chore pieniądze, które były zupełnie poza moim zasięgiem. Na osiemnaste urodziny dostałam trochę grosza i zakupiłam hybrydę marki Fujifilm. Nie chcę po raz setny przytaczać tej historii, ale po kilku miesiącach mój ukochany aparat szlag jasny trafił i aktualnie trzymam go tylko z sentymentu (i znowu przywiązanie do rzeczy?). Po raz kolejny zaczęłam marzyć o lustrzance... Do dnia dzisiejszego moje marzenie zdążyło się spełnić już trzy razy, z czego ten trzeci raz był najtrafniejszy. I co? I sprzedałam sprzęt, bo z dnia na dzień jego wartość bardzo zaczęła spadać.

Na dzień dzisiejszy nie mam własnego aparatu. I tak, mam możliwość fotografowania, sprzętem nawet lepszym, ale co z tego? Mój wczorajszy wieczór był pod znakiem płaczu, smarkania i stukania się palcem w czoło przez mojego chłopaka. Kto normalny płacze za aparatem fotograficznym, który z własnej, nieprzymuszonej woli sprzedaje? Nikt. Czułam się dokładnie tak samo, jak jako dziecko musiałam oddać królika, bo moja siostra była rzekomo uczulona na jego sierść (a tak naprawdę to króliczek po prostu za bardzo śmierdział i tyle, znalazł się dla niego lepszy dom). Wyłam jak bóbr, a słone łzy spływały po podrażnionych od smarkania płatkach nosa, przez co szczypała mnie skóra.

Wracając jednak do rzeczywistości. Czas na nowy sprzęt, który będzie zdecydowanie mniejszy, dzięki czemu umożliwi mi łapanie chwili zawsze wtedy, kiedy będę tego potrzebowała, który sprawi, że znowu rozpocznę zabawę z fotografią. Na pewno zakupię kompakt z wymienną optyką. Dzisiejsze aparaty tego typu dają naprawdę duże możliwości, a dzięki matrycom, które stosowane są także w lustrzankach dają obraz takiej samej jakości.

Mój typ na dziś to Sony Nex-6.


Aparacik jest dużo mniejszy niż jakakolwiek lustrzanka, dodatkowo daje duże możliwości i jakość obrazu wcale nie gorszą niż w sprzedanym przeze mnie Nikonie. Czego można chcieć więcej?



Powyższy obrazek przekonuje mnie do tego produktu jak nic innego. Aparat jest malutki, leciutki. Być może przez jego budowę będzie mniej stabilny, ale przecież nie będę się z nim tarzać w błocie.

W zasadzie nie brakuje mu niczego, a nawet wyposażony jest w różne ciekawe ficzery, które na pewno przydadzą mi się podczas codziennego użytkowania.

Znacie ten aparat? A może macie coś podobnego i moglibyście mi polecić? Co sądzicie o przywiązywaniu się do przedmiotów?

25 komentarze

  1. Ja na początku też miałam aparat Fuji i bardzo go lubiłam. Jednak z czasem marzyłam o czymś. Chciałam, aby aparat robił dobre zdjęcia makro, był lekki i mały, abym mogła go wszędzie ze sobą zabrać. Wiedziałam, że nie chcę lustrzanki, bo przy fotografowaniu paznokci nieźle bym się zapewne umęczyła. Mój mąż sprawił mi na urodziny niesamowty prezent w postaci apratau Canon PowerShot G16 - dla mnie ideał :) Mam go od października - nadal się uczę jego obsługi, ale jak na razie nie zamienię go na nic innego. Jestem bardzo zadowolona, a robienie nim zdjęć to czysta przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Twój Canon prezentuje się całkiem zacnie, na pewno robi fajne foty :). Co zresztą widać na Twoim blogu :D. To na pewno był dobry wybór :).

      Usuń
  2. Ja od grudnia odkładam na lustrzankę. Aktualnie mam canona ixus 115 hs. Co prawda nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, ale jak to my kobiety pragniemy zawsze czegoś lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobiety przede wszystkim pragną zmian! :D

      Usuń
  3. Wiesz ja po każdej pierdołce którą odddałam zawsze miałam łzy w oczach - choć moich misi z dzieciństwa do tej pory nie oddałam i nie oddam - póki co leżą w pudle na strychu :P A faktycznie jeśli aparatu w ogóle nie wykorzystujesz no to szkoda żeby leżał i się kurzył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak. Warto czasami pragmatycznie podchodzić do niektórych spraw i nie patrzeć na sentymenty.

      Usuń
  4. Mam dokładnie ten sam problem, nikon d7000, który jest dla mnie za ciężki. I już nawet nie chodzi o noszenie aparatu ze sobą, zwykle zdjęcia na bloga niewygodnie mi się robi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się średnio wygodnie robiło. Zawsze musiałam prosić chłopaka jak chciałam np. jakiś portret zrobić, a nie wspominając już o fotografowaniu paznokci. Z kompaktem na pewno będzie łatwiej. Poza tym... Nie byle jakim kompaktem ;).

      Usuń
  5. Jestem w szoku. Podziwiam Cie za odwagę. Na przykładzie lakierów do paznokci - wiem, że nie będę go uzywać, ale jednak... Może kiedyś. Ty postawiłaś sprawę jasno i trzymałaś się tego, brawa. Ja lubię fotografię, jak mam czas to cykam portrety w plenerze, krajobrazy. Ja nie umiałabym się pozbyć mojego Canona. Jest to niestety dość droga przyjemność i już raz mi przeszło przez myśl, że łatwiej będzie kupić dobry kompakt niż nowy obiektyw do makro... Ale jednak nie.
    Tak więc brawa za odwagę, na pewno zaprzyjaznisz się z nowym sprzętem:) Nie sprzęt jest ważny, a pasja i chęć robienia zdjęć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy! Naprawdę pocieszyłaś mnie pisząc, że jestem odważna! :) Nie sądziłam, że mogę w ten sposób do tego podchodzić :). Dziękuję raz jeszcze!

      Usuń
  6. Ja dokładnie piętnąście sni temu kupiłam sobie swój ukochany, wymarzony pierwszy aparat w życiu. Jest to jeden z najlepszych kompaktów zaliczany do aparatów hybrydowych, przedstawiany w rankingu 10 najlepszych aparatów Chip!
    Długo szukałam czegoś na moją kieszeń co spełniłoby moje marzenia o fajnych zdjęciach.
    Moich typów od pazdziernika było chyba z dziesięc ciągle oglądałam filmiki na You tube czytałam recenzje. Miałam na oku także hybryde Fujjifilm , którą polecił mi sprzedawca w Awansie ale nie kupiłam jej.
    Bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam bo teraz mogę korzystac z najfajniejszego (dla mnie) aparatu na świecie.
    No dobra, nie trzymam Cię już w niepewności. Kupiłam Canona sx50hs.
    Nie chciałam lustrzanki cho niewiele musiałabym do niej dopłacic ale zajęła by wiele więcej miejsca i nie mogłabym zabrac jej wszedzie.
    Jak narazie jestem z niego bardzo zadowolona choc jeszcze w stu procentach go nie rozpracowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Canon też jest w porządku. Tego typu aparaty robią naprawdę fajne zdjęcia.

      Usuń
  7. Decyzja podjęta, aparat sprzedałaś, trudno, to tylko rzecz - nie smuć się, bo nie warto :) Trzymam kciuki, byś szybko zdecydowała się na nowy aparat, który będzie bardzo praktyczny i przy tym robił świetne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wylałam słone łzy, obudziłam się rano i już nie mogę się doczekać zakupu nowego cacka... :>

      Usuń
  8. sama się zastanawiam nad kupnem aparatu, ale to dopiero po urodzinach jak będę miec pieniądze :)

    http://takbardzokosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę fury pieniędzy i trafnego wyboru ;).

      Usuń
  9. W ciągu 1,5 roku zdążyłam przyzwyczaić się do swojej lustrzanki. Gdy musiałam oddać ją do naprawy, przez kilka dni chodziłam przybita;P Przyzwyczaiłam się, że uwieczniam wszystko to, co uznam za interesujące. Na szczęście lustrzanka do mnie wróciła i mogę działać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie miałam jak uwieczniać wszystkiego, co uważam za interesujące bo wiązało się to z taszczeniem aparatu ze sobą... :D

      Usuń
  10. Oj kochana, na Twoim miejscu tez bym płakała, sprzedać taki aparat tylko dlatego, ze duzo ważył, no nie wiem :) W drodze koniecznosci zmiany jednak, chyba też zdecydowałabym się na 'szóstkę' Sony, ewentualnie poszperałabym wśród niedocenianych Olympusach i Samsungach. Ech, dzisiaj jest tyle sprzętu, że można się zakopać w opcjach i oszaleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waga to nie był w zasadzie jedyny powód dla którego postanowiłam go wymienić, choć zapewne główny :).

      Usuń
  11. Też mam zamiar kupić coś w stylu tego Sony bo lustrzanka, tak jak mówisz, zajmuje za dużo miejsca i byłaby bardzo nieporęczna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest w zasadzie jedyna wada lustrzanek... Ale co zrobić, trzeba wiedzieć co jest dla nas najlepsze i najpraktyczniejsze ;).

      Usuń
  12. A pamiętam, jak skomentowałaś mój zakup Nex-5, że cyfrówką nigdy nie osiągniesz takiej jakości zdjęć jak lustrem ;P Kobieta zmienna jest :) Ja ze swojego aparatu jestem zadowolona, choć pewnie jestem w stanie wykorzystać jego potencjał może w 15%! Ale ze mnie już taki tłumok fotograficzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to bardzo dobrze pamiętam!!! :) Czekałam na Twój komentarz :P. Nie ukrywam, że wtedy moja wiedza na ten temat była, jakby to powiedzieć...? Ograniczona! ;) Dla mnie kompakt to był kompakt. W sumie dalej mam wątpliwości czy dobrze postąpiłam... :P Ale miałam okazję testować Nex-7 i inne kompakty z wymienną optyką i to, co tworzą mnie zadowala, to coś, czego potrzebuję.

      Teraz te kompakty mają takie same matryce jak w lustrzankach, więc i jakość zdjęć jest w zasadzie taka sama. Nie wiem jaką matrycę ma Nex-5. Zresztą... Z tego, co pamiętam, pierwsze Nexy od Sony były raczej kiepskie. Pamiętam jak kiedyś byłam na ich plenerze, całe dwa dni bawiłam się jednym z pierwszych modeli i było raczej średnio. Teraz ten system mocno się rozrósł i jakość zadziwiająco poszła do góry, więc oficjalnie zmieniam zdanie ;).

      Usuń
  13. Haha, widzę ulepszenia w stosunku do mojej wersji. Jest wizjer i można zamontować chyba dowolną lampę błyskową. Ja ze swojego aparatu jestem zadowolona, ale ma on już swoje lata i w tym czasie technika na pewno poszła znacznie do przodu :).

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani