Maybelline Color Whisper, czyli poszeptujmy o kolorze nieco

16 listopada 2014 godz.

Produkty, które Wam dziś pokażę testuję już od dość dawna. Na blogach pewnie widziałyście recenzje ale ja mimo wszystko chciałabym Wam przedstawić swój punkt widzenia i przypomnieć o ich istnieniu bo w blogosferze ten temat nieco ucichł. Mowa tu o żelowych szminko-błyszczykach marki Maybelline Color Whisper.


Swojego czasu bardzo popularne były kosmetyki, które miały formułę szminki, natomiast na ustach dawały efekt błyszczyka. Przyznać muszę, że to dość praktyczny produkt i na co dzień chętnie po takowy sięgam, zwłaszcza jak rano w pośpiechu wykonuję makijaż do pracy.

W swoich zasobach mam sześć odcieni z tej serii i krótko opowiem o każdym z nich, ale jeszcze zanim przejdę do sedna, chciałabym tylko dodać, że pod względem właściwości pielęgnacyjnych, czy jeśli mowa o trwałości, wszystkie mają bardzo podobną, jeśli nie identyczną, charakterystykę. Nie wysuszają ust, wręcz je delikatnie nawilżają. Trzymają się całkiem nieźle (jak na tak delikatne produkty oczywiście), choć poprawki w ciągu dnia są koniecznością. Dają piękne, połyskujące wykończenie.


Paleta dostępnych kolorów jest całkiem spora i każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Do wyboru mamy czerwienie, beże czy nawet fiolety, także od standardu do skrajności.


Odcienie, które posiadam to kolejno: 120 PETAL REBEL, 150 FAINT FOR FUCHSIA, 210 OH LA LILAC, 440 ORANGE ATTITUDE, 620 BARE TO BE BOLD i 720 MOCHA MUSE. Ten ostatni to najświeższy nabytek, który kupiłam w trakcie trwania słynnej promocji w Rossmannie (aczkolwiek przyznać muszę, że oferta -40% jakoś bardziej mi odpowiada, ale nie ma co narzekać).


Na powyższym obrazku widzicie zbliżenie na sztyft. Ich kolejność jest analogiczna do wcześniejszej fotografii. Odcienie wyglądają uroczo, prawda? ;)

120 PETAL REBEL: Standardowy, jasnoróżowy kolor. Daje dość neutralne wykończenie, idealny na dzień do delikatnych makijaży, nie rzuca się szczególnie w oczy.

150 FAINT FOR FUCHSIA: Nieco bardziej intensywny róż. Na ustach jest bardziej wyrazisty niż wcześniej opisywany kolor. Dalej jednak idealny na dzień, ładnie podkreśla usta.

210 OH LA LILAC: Sama nie wiem co sądzić o tym kolorze. To blady fiolet, liliowy. Boję się takich kolorów bo mam wrażenie, że wyglądają co najmniej dziwnie (żeby nie powiedzieć strasznie lub tandetnie), wiem jednak, że na pewno znajdą się amatorzy na ten odcień bo sam w sobie jest ładny, choć na mnie nie wygląda najlepiej.

440 ORANGE ATTITUDE: Piękny koral, chyba najczęściej używany ze wszystkich sześciu odcieni, które posiadam. Ładnie podkreśla usta i ożywia cały look.

620 BARE TO BE BOLD: Tego typu odcienie nude zawsze omijałam szerokim łukiem bo miałam wrażenie, że wyglądam jak topielec. Ten produkt jednak pozytywnie mnie zaskoczył, wygląda na moich ustach całkiem przyzwoicie. Daje ładne, naturalne wykończenie.

720 MOCHA MUSE: Kolejny nude ale w nieco bardziej intensywnym kolorze. Podkreśla mój naturalny kolor ust, kolejny ulubieniec z całej kolekcji, bardzo go lubię. Idealny na co dzień.


Powyżej możecie zobaczyć jak opisywane szminki prezentują się na ustach. Co sądzicie? Który odcień najbardziej przypadł Wam do gustu? Jak podoba się Wam takie wykończenie? Wolicie klasyczne szminki lub błyszczyki, czy takie rozwiązanie pomiędzy?

32 komentarze

  1. Ja wygrałam jakoś w zeszłym roku jeden z Whisperków i jestem bardzo zadowolona, sama bym nie sięgnęła po niego, a okazał się super :-) Nie pojawił się u mnie na blogu jedynie dlatego, że nie jestem w stanie uchwycić jego realnego koloru na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak źle z uchwyceniem ich koloru :D.

      Usuń
  2. Posiadam 2 ostanie kolory 620 i 720. Do tego mam 410 koralowy. Wszystkie mnie zaskoczyły pozytywnie swoim naturalnym wyglądem na ustach. Mam ochotę zakupić odcień 120 i 440. Choć ten ostatni boję się, by nie wyglądał jak pomarańczowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich ustach wygląda bardziej jak ciepła czerwień niż pomarańcz, ale musisz sprawdzić tester :).

      Usuń
  3. Mocha bardzo ładnie prezentuje się na ustach, ale już 120 i 210 kojarzą mi się ze zwarzonymi błyszczykami. Na zimę jeszcze wybrałabym Orange. Ogólnie wydaje mi się, że ładniej wyglądają w opakowaniu niż na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjrzałam się bliżej zdjęciom i rzeczywiście te dwa kolory można w ten sposób opisać :P.

      Usuń
  4. Mam jeden odcień i choć kolor mi się nawet podoba, to uważam, że te mazidła nie są warte zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, są dość drogie ale generalnie można się pokusić o jakiś kolor, zwłaszcza w promocji.

      Usuń
  5. Nie moje kolory, nie moje wykończenia, jedynie 440 i 729 zwróciły moją uwagę, ale i tak niewystarczająco, by wydać na nie pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam dwa, ale moim ulubionym jest 620 ;) do mojego jasnego koloru ust jest idealny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. najbardziej podoba mi się 440 :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam jedną koralową, ale nie ma jej raczej tutaj i szczerze mówiąc tak średnio jestem z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. myślałam, że efekt na ustach będzie bardziej wyraźny, mniej metaliczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może kwestia zdjęć bo kolor w ogóle nie jest metaliczny :). Mają wykończenie bez drobinek.

      Usuń
  10. Jakby tak miały bardziej intensywne kolory to bym je kupiła, bo opakowania strasznie mi się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są szminko-błyszczyki, one nie mogą mieć zbyt intensywnych kolorów, taki ich zamysł :D.

      Usuń
  11. Jakie śliczne kolorki! wszystkie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że o nich piszesz gdy akurat się nad nimi zastanawiam, fajnie, że piszesz pozytywnie:) Nie wiedziałam tylko jak będą wyglądać na ustach (sklepowych testerów nie używam). Wrócę tu jeszcze raz przed ewentualnym zakupem:) Strasznie urzekają mnie ich opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej sięgam po dobrze napigmentowane pomadki, ale muszę przyznać, że koral wygląda intrygująco:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Mam 4 odcienie, bliżej wiosny planuję zakup następnych :)

    OdpowiedzUsuń
  15. 120 ładny:) mam kilka odcieni color whisper, lubię, ale myślałam, że będzie lepiej pod względem nawilżania ;) tak mi się wydaje, że trochę wysuszają mi usta po pewnym czasie :/

    OdpowiedzUsuń
  16. śliczne kolorki, szczególnie 720 i 620 są w moim guście:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najbardziej podobają mi się te ostatnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolor 440 jak dla mnie najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani