Kwiat lotosu, czyli letnia brzoskwinka na paznokciach

7 czerwca 2016 godz.

Będąc na zakupach we wrocławskiej Magnolii często zaglądam na wyspę Neonail. Oglądam sobie dostępne odcienie lakierów hybrydowych i czasami decyduję się na jakiś. Ostatnim razem nie było inaczej. Przyszłam z zamiarem kupna konkretnego odcienia, ale siostra znalazła jeszcze inny, który również przypadł mi do gustu, a że takiej brzoskwinki szukałam już od dawna, to do kolekcji dołączyły dwa kolory od Neonail, a w tym prezentowany w dzisiejszej notce, czyli 4806-1 LOTUS FLOWER.


Lakierów Neonail w swojej kolekcji mam sztuk cztery. Hybrydy mają to do siebie, że nie zmieniam ich co trzy dni, więc nie miałam póki co zbyt wielu okazji, żeby je dobrze przetestować. Poprzedni odcień, który nakładałam na paznokcie (a którego niestety Wam nie pokazałam, wszystko przed nami :)) mimo że wyglądał przepięknie, to po tygodniu pojawił się pierwszy odprysk. I nie uważam, żeby to było coś normalnego ponieważ z produktami innych marek takich przygód nie miałam. Nie chciałabym jednak wyciągać zbyt pochopnych wniosków, dlatego testuję kolejny odcień, który tym razem Wam pokazuję.

Emalia z Neonail ma fajną konsystencję - nie jest ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta. Krycie też jest całkiem niezłe, choć ze względu na odcień musiałam położyc aż trzy warstwy, choć uważam, że dla bardziej wprawionej ręki już dwie zrobiłyby robotę.


Trzeba jednak uważać aby nie kłaść za grubych warstw, bo lakier niestety lubi się trochę pomarszczyć. Nie mam wyczucia jeszcze co do kciuka i często ląduje na nim za dużo preparatu, przez co trochę się kurczcy (lakier oczywiście, nie palec :P). I nie, nie wynikało to ze słabego utwardzenia, bo moja lampa to prawdziwa petarda (sprawdźcie sami moją recenzję klikając tutaj), poza tym na pozostałych paznokciach, gdzie zdecydowaniej łatwiej precyzyjnie nałożyć lakier, wszystko miało się dobrze. No cóż... Trzeba ćwiczyć!


Pędzelki w lakierach Neonail nie wyróżniają się niczym szczególnym, aczkolwiek trudno je krytykować ponieważ malowanie nimi nie sprawia najmniejszego problemu. Docierają do mniejszych zakamarków. Ja jednak dodatkowo używam mega cieniutkiego pędzelka Bqan (o którym kiedyś Wam na pewno opowiem), żeby paznokcie były dokładnie pomalowane tuż przy skórkach, ale to takie moje małe zboczenie, haha!

Sam odcień jest przepiękny. To pastelowa brzoskwinka (choć z topem No Wipe z Semilac wpada w różowe tony - łatwo to zauważyć spoglądając na zdjęcie z pędzelkiem i na pomalowane już paznokcie), która będzie się pięknie prezentowała latem do opalonej skóry.



Dodatkowo znowu przedłużyłam sobie płytkę paznokcia produktem Semilac Hardi Milk i muszę przyznać, że produkt naprawdę bardzo dobrze utrzymuje się na płytce. Sekretem jest prawidłowe utwardzenie w lampie. Wiem jednak, że nad kształtem muszę jeszcze popracować. No i tym razem nieco poniosło mnie z długością, ale zamarzyły mi się długaśne szponki, no to mam, a co!


Jeśli incydent z odpryskiem na paznokciu, to tylko przypadek lub wynikało to z nieprawidłowego nałożenia emalii, a LOTUS FLOWER zda egzamin, to na pewno zainwestuję jeszcze w inne kolory marki Neonail. Z tego, co widzę mają naprawdę przecudowną gamę kolorystyczną. Do tego są łatwo dostępne na wyspach w centrach handlowych.


A Wy jakie odcienie marki Neonail polecacie? A może polecacie jeszcze inne firmy lakierów hybrydowych poza tym topowymi? Chętnie poczytam Wasze opinie.

0 komentarze

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani