Błękitna syrenka na pistacji, czyli hybryda CZ

20 sierpnia 2016 godz.

Dziś będzie kolejny manicure. Czy wspominałam już gdzieś, że miałam odrobinkę zaległości? W każdym razie dziś już je nadrabiam, ponieważ zdobienie, o którym możecie przeczytać poniżej to to, które aktualnie mam na paznokciach i zapowiada się, że jeszcze przez jakiś czas na pewno będzie u mnie gościł, bo jest w stanie idealnym i bardzo mi się podoba (ach ta moja skromność!) i dalej przywodzi mi na myśl letnią, nadmorską beztroskę!

Wracając jednak do samych produktów - dziś użyłam przepięknej mięty od Cosmetics Zone z nr 13 PISTACHIO, który możecie kupić w sklepie marki (kliknij aby przejść do sklepu).


Lakiery hybrydowe Cosmetics Zone są bardzo fajne. Mają sporo kolorów w swojej kolekcji, o różnym wykończeniu. Mam jeszcze jeden metaliczny, który czeka na swoją premierę jesienią (jesteście ciekawi? :)). Dotychczas na moim blogu ukazały się dwa odcienie marki plus top z bazą oraz pyłki, linki do nich znajdziecie poniżej.
Wracając jednak do naszej mięty (choć nazwa sugeruje raczej pistację!)...


13 PISTACHIO jest baaardzo przyjemny w obsłudze. Byłam mega zaskoczona. Ma fajną konsystencję, która nie jest ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta. Nie rozlewa się na skórki, a kształt pędzelka pozwala na precyzyjną aplikację. Nie smuży, nie bąbelkuje i do pełnego krycia płytki wystarczą dwie cienkie warstwy. Cosmetics Zone spisało się na medal. Dzięki temu mam ochotę na więcej!

W związku z tym, że są wakacje, a urlop jeszcze przede mną, postanowiłam zrobić coś, na co miałam ochotę już od dawna, czyli nałożyć pyłek na wszystkie paznokcie! Tym razem również skorzystałam z dobrodziejstw dostępnych w obrębie tej samej marki, czyli Błękitny efekt syrenki.


Ten produkt nie jest jakoś super zmielony, ale to, jak prezentuje się na paznokciach jak najbardziej mnie zadowala i sprawia, że mogłabym się gapić na te połyskujące drobinki przez cały dzień! Idealnie wygląda na odcieniach niebieskiego i fioletu, na białym też nieźle (zrobiłam akcent kolorystyczny biały + błękitny pyłek koleżance i była bardzo zadowolona). No ale, sprawdźcie mój manicure sami.



Dodam jeszcze, że niezależnie od światła, ten pyłek mega trudno sfotografować (jak większość pyłków zresztą). Musicie mi wierzyć na słowo, że oprócz takiego oblodzonego efektu wyraźnie przebijają się złote i zielonkawe kolory.

Poniższe zdjęcie prezentuje manicure w świetle sztucznym. Poszczególne drobinki pyłku dość mocno się wyróżniają (w rzeczywistości aż takiego efektu nie ma, ale przynajmniej widać poziom zmielenia).


Trudno mi ocenić, które oświetlenie jest korzystniejsze dla tego manicure. W sumie w każdym ma swój urok i przyciąga uwagę (nie tylko moją!).

Trwałość lakierów jest naprawdę dobra. Noszę już tydzień i nic się nie dzieje. Nawet końcówki nie są specjalnie starte.

Należy również wspomnieć o cenach produktów Cosmetics Zone, mimo że zrobiłam to już w ostatniej notce na temat marki. Lakiery hybrydowe dostępne są w dwóch objętościach (7 i 15 ml), więc w zależności od potrzeb i upodobań każda znajdzie coś dla siebie. Za mniejszą buteleczkę zapłacimy 19,99 zł. (więc zdecydowanie mniej niż za produkty konkurencyjnych marek), a za większą 26,99 zł. To dobre rozwiązanie dla tych, którzy mają ochotę rozpocząć swoją przygodę z manicure hybrydowym i szukają tańszych, ale wciąż dobrych alternatyw dla droższych marek.


A Wy znacie markę Cosmetics Zone? Lubicie ich lakiery i gamę kolorystyczną? A może polecicie inne marki spoza tych popularnych, którymi warto się zainteresować? Chętnie poczytam Wasze komentarze.

0 komentarze

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani