Kocia maskara, czyli recenzja Cat Walk Mascara

16 lipca 2012 godz.

Bez względu na temperaturę za oknem, nastrój czy też okazję, jeśli wykonujemy makijaż, tusz do rzęs jest nieodzownym narzędziem, który w kilka krótkich chwil odmieni zupełnie nasze spojrzenie. Dlatego właśnie przez moje ręce przewinęło się naprawdę sporo maskar... Dziś mam zamiar przedstawić Wam jedną z nich, więc na tapetę idzie... Cat Walk Mascara jednej z moich ulubionych marek, czyli Golden Rose.


Maskara ta jest jedną z trzech, która wchodzi w skład nowych tuszy do rzęs, ale o pozostałych opowiem Wam kiedy indziej (muszę się z nimi dokładnie zapoznać).

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, gdy tylko ujrzałam ten produkt, to bardzo charakterystyczne opakowanie, które łudząco przypomina osławiony już na Youtube i blogach tusz marki Covergirl, co zapewne było powodem tego, że właśnie tę sztukę postanowiłam przetestować jako pierwszą.


Oprócz samego opakowania zaskoczeniem była dla mnie również szczoteczka, która początkowo nie wzbudziła we mnie szczególnego zaufania. Jak widać na powyższym zdjęciu jej kształt to walec z nawleczonymi kuleczkami, które zmniejszają się ku górze... ;) Wybaczcie, ale naprawdę ciężko to opisać, hehe.

W każdym razie nigdy nie przepadałam za silikonowymi szczoteczkami w tuszach do rzęs, ale swojego czasu jakoś do nich przywykłam i niektóre nawet polubiłam, tę również, nawet bardzo. Szczoteczka precyzyjnie rozdziela rzęsy, delikatnie je podkręca i lekko pogrubia. Pierwsza warstwa daje naturalny efekt, kolejna już mocniejszy, który mnie w pełni satysfakcjonuje, ponieważ według mnie nadaje się zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego. Koneserki jeszcze bardziej spektakularnego efektu mogą spokojnie nałożyć kolejną, trzecią warstwę.


Efekt, jaki daje maskara po nałożeniu dwóch warstw widzicie na powyższym zdjęciu. Po lewej stronie oko bez wytuszowanych rzęs, po prawej zaś z tuszem (oczywiście jedynie górne rzęsy zostały przeze mnie wytuszowane). Efekt jest całkiem przyjemny, prawda?

Jeśli chodzi o trwałość samego tuszu, to oceniam go jako średni ponieważ w ciągu dnia co prawda trzyma się całkiem dobrze, ale pod wieczór już się lekko kruszy. Nie skreślam go przez to, gdyż niestety w moim przypadku wiele produktów zachowuje się w ten sposób, większość nawet gorzej.

Ogólnie bardzo polecam tę maskarę ze względu na rewelacyjną szczoteczkę, która mnie urzekła. Jak tusz mi się skończy, to na pewno nie wyrzucę szczoteczki, będę jej używać do aplikacji innych tuszy.

A Wy używałyście kiedyś tej maskary? Sprawdziła się u Was? Jakie macie doświadczenia z maskarami firmy Golden Rose?


Gdzie kupić?

Produkty Golden Rose kupicie w osiedlowych drogeriach, wyspach w centrach handlowych oraz w sklepie internetowym http://goldenrose-styl.pl. Ponadto zapraszam do polubienia strony na Facebooku - http://facebook.com/goldenrosestyl.


Cena: 10,50 zł.

40 komentarze

  1. ja jakoś kompletnie nie umiem się przekonać do tych "udziwnionych" szczoteczek, taka ze mnie szczoteczkowa tradycjonalistka trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ala, :)

    Paula, no właśnie ja swojego czasu miałam podobnie, ale teraz od czasu do czasu znajduję jakąś perełkę pośród tych wszystkich udziwnionych szczoteczek :).

    OdpowiedzUsuń
  3. wooow mega wydluza:D ja chce taki

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczoteczka faktycznie fajna.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. rzeczywiście świetnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ciekawa szczoteczka :) Efekt bardzo ładny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Marlena Kujawa, można sobie kupić, ta maskara nie jest droga :D.

    Idalia, bardzo mnie zaskoczyła ;).

    imprevisivel, cieszę się, że się podoba! :D

    Let's Talk Beauty, :)

    Bella, szczoteczka jest naprawdę super :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie by pewnie nie odpowiadała szczoteczka. Jakoś nie przepadam za silikonowymi szczoteczkami. Jedynym tuszem, który miał taką szczoteczkę i w miarę mi odpowiadał był One by One Satin Black od MNY. A tak to zawsze maluję, maluję i nic z tego nie wychodzi ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... kiedyś miałam "podobną" szczoteczkę, już nie pamiętam gdzie ją kupiłam. I jaki to był tusz, ale wiem, że nie byłam za bardzo zadowolona z tego.

    OdpowiedzUsuń
  10. colourful eyes, ja też kiedyś w ogóle nie lubiłam silikonowych szczoteczek, ale z czasem można znaleźć kilka prawdziwych perełek ;).

    Mirielka, szczoteczka do rzęs to kwestia indywidualna, dlatego zwykle maskary mają różne opinie.

    Karola, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny efekt daje :)
    Szczoteczka mnie zaintrygowała ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. wiolka94, tak, tak, szczoteczka bardzo intryguje, haha :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. ładny daje efekt, ja jej jeszcze nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. no szczoteczka dziwna :)
    i zaskoczył mnie efekt, który jest całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez tuszu do rzęs! :)
    Pozdrowienia Zzielona - madziana :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa ta maskara! Nie miałam jeszcze z Golden Rose, a cena jaka...Muszę wypróbować, efekt na rzęsach Twoich - cudny!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wdowa Po Stalinie, zawsze można to zmienić :D.

    Alieneczka, tak, szczoteczka bardzo dziwna, ale liczy się efekt, jaki daje ;).

    my-pink-plum, ja podobnie! :D

    Tanika i Wojtas, cena jest wyjątkowo niska jak za całkiem niezły produkt ;).

    OdpowiedzUsuń
  18. Podoba mi się ten efekt :) No i nazwa! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. nie używałam, ale podoba mi się szczoteczka :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka jest bardzo intrygująca, za taką cenę można wypróbować, także naprawdę polecam! :)

      Usuń
  20. bardzo fajny efekt. myślę, że kiedyś się skuszę na jakąś z tych maskar ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jestem fanką dużych szczoteczek aczkolwiek ta z rimmela o podobnym kształcie całkiem dobrze się sprawowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się ta szczoteczka skojarzyła z tą z Rimmela, aczkolwiek mimo wszystko różnią się między sobą. Sexy Curves z Rimmela miałam jedynie w wersji wodoodpornej i średnio sprawdziła się na moich rzęsach jeśli chodzi o ich rozczesywanie...

      Usuń
  22. Szczoteczka przypomina Sexy Courves Rimmela :) Może się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już napisałam wyżej Yasminelli - mi też przypomina tę szczoteczkę, ale wbrew pozorom różnią się między sobą :).

      Usuń
  23. może się skuszę :) już tyle maskar przetestowałam, a ideału nie znalazłam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ideału często można szukać baaaardzo długo... :P

      Usuń
  24. wygląda bardzo zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  25. w Rossmanie ten tusz dostane ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, jedynie w sklepach internetowych albo stoiskach Golden Rose.

      Usuń
  26. Mój ulubiony tusz :) Póki co żaden inny jeszcze go nie pobił :)
    Obserwuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój ulubiony tusz :) Póki co żaden inny jeszcze go nie pobił :)
    Obserwuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani