Odpowiedzi na Wasze pytania

6 sierpnia 2012 godz.

Jakiś czas temu na moim blogu napisałam notkę, w której mogliście zadawać mi pytania. Choć pytań nie było dużo, to jednak napiszę post z odpowiedziami :). Jeśli coś Was jeszcze intryguje, to śmiało, pytajcie!



Co Cię skłoniło do blogowania? Kiedy rozpoczęłaś swoją kosmetyczną przygodę?

Pierwszego bloga założyłam mając czternaście lat... Tak, to było dziesięć lat temu, w wakacje, gdy w domu w końcu (po dwóch latach proszenia taty ;)) pojawiło się stałe łącze internetowe. Teraz to zapewne żadne ajsi-pajsi, ale wtedy Internet nie był tak popularny jak dziś. Do rzeczy jednak! W każdym razie będąc nastolatką prowadziłam bloga o swoim życiu... Oczywiście tych blogów było całe mnóstwo, jeden prowadzę do dziś (naprawdę garstka osób zna adres), lubię opisywać swoje życie, żeby potem nie zapomnieć. Często wracam do wpisów z klasy maturalnej i sama sobie się dziwię, że myślałam wtedy tak, a nie inaczej.

Jeśli zaś mowa o blogu tematycznym, czyli tak, jak tutaj - o kosmetykach, to skłoniło mnie zamiłowanie do trzech rzeczy - pisania, kosmetyków i zdjęć. Wszystko zaczęło się od oglądania filmików na Youtube naszych polskich, kosmetycznych guru. Część z nich już niestety nie prowadzi swoich kanałów (a szkoda, bo naprawdę miło się je oglądało).

Po obejrzeniu kilkunastu (kilkudziesięciu?) filmików o kosmetykach natychmiast pobiegłam do Rossmanna i wydałam mnóstwo pieniędzy (a przynajmniej wtedy dla mnie to było mnóstwo). Potem oglądałam coraz więcej filmików, zaczęłam się lepiej malować, miałam o tym pojęcie, no i... W każdym razie w końcu założyłam własny kanał na YT, ale nie czułam się dobrze mówiąc o kosmetykach do kamery, poza tym średnio mi to wychodziło, co nawet raczyli mi niejednokrotnie wytknąć. Po dłuższej nieobecności postanowiłam założyć bloga! I tak oto tu jestem, i piszę do Was ;). Bloga prowadzę od lutego zeszłego roku.


Czym zajmujesz się w życiu? O czym marzysz? Do czego dążysz?

Czym zajmuję się w życiu? Do moich głównych zajęć należy przede wszystkim studiowanie (aktualnie jestem na piątym roku) na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, na Wydziale Inżynieryjno-Ekonomicznym. Od maja bieżącego roku podjęłam również pracę na recepcji w prywatnej klinice, przez co zmieniły się nieco moje plany zawodowe. Kończę studia inżynieryjne, więc pomyśleć można, że i jako inżynier chciałabym pracować. Teraz jednak muszę przyznać, że chciałabym pracować w administracji, w służbie zdrowia, może kiedyś nawet jako menadżer... ;) Jednak jak będzie naprawdę, to czas pokaże.

Zaraz po uczelni i pracy, najwięcej czasu zajmuje mi również fotografia. Kiedyś traktowałam to jako hobby, ale im więcej miałam zleceń, tym bardziej ta pasja przeradzała się w zajęcie, być może nawet pracę. Zdjęcia oczywiście uwielbiam robić, ale takie, jakie chcę. I nie życzę nikomu, żeby hobby było jego głównym źródłem utrzymania, wbrew pozorom...

Do czego dążę? Ogólnie mówiąc - do samorozwoju, samorealizacji... Chciałabym w życiu coś osiągnąć, na pewno na płaszczyźnie zawodowej. Oprócz tego miło by było być po prostu szczęśliwym i zadowolonym z siebie ;).


To ja zapytam o jakąś urodową wpadkę?

Takich było całe mnóstwo! Wszystkie jednak opierały się głównie na tym, że czegoś nałożyłam na twarz zbyt dużo lub w złym odcieniu. Za  ciemny, za pomarańczowy lub za różowy podkład, to już oczywiście klasyk, który i ja miałam okazję popełnić ;). Do tego dochodzi jeszcze zbyt mocno nałożony róż...

Przypominam sobie również historie z czasów podstawówki i gimnazjum, gdy sądziłam, że szczytem seksapilu jest czarna kredka na linii wodnej ;). Dodam jeszcze, że oprócz tej kredki na moich oczach nie było wtedy żadnego tuszu czy cienia.

Niezłą wpadką również były moje kolory włosów! Od lat marzyłam o tym, żeby mieć jak najjaśniejszy odcień na głowie... Toczyłam o to boje z moją mamą, która twierdziła, że mam tak piękny kolor, że nie powinnam niczego z nim robić! Ja jednak uparcie próbowałam zmienić jej zdanie. Gdy doszłam do wniosku, że cała ta farsa na nic, postanowiłam postawić rodzicielkę przed faktem dokonanym. Kupiłam więc farbę... Efekt był jeszcze w miarę, gorsze były moje eksperymenty. I tak przez około trzy lata chodziłam w żółtawym odcieniu na głowie. Gdy tak patrzę na zdjęcia z tamtych lat, to się zastanawiam jak ja tak w ogóle mogłam? ;)


A ja zapytam skąd jesteś? Jaki jest kosmetyk którego był nigdy nie kupiła, oraz ciuszek którego nigdy byś nie ubrała?

Jestem z Wrocławia - urodziłam się tam, mieszkałam i mieszkam do dziś. Prawdopodobnie taki stan rzeczy utrzyma się jeszcze bardzo, bardzo długo.

Jeśli chodzi o kosmetyk, którego nigdy bym nie kupiła, to na pewno będzie to mocno perłowa pomadka - mega tandetny twór. Nie wiem dlaczego niektórzy producenci wciąż wypuszczają na rynek coś tak okropnego. Naprawdę nie mam pojęcia komu mogłoby to pasować. Oprócz tego nigdy nie kupiłabym drogich kosmetyków kolorowych marek luksusowych, takich jak Channel, Dior, itp. Dlaczego? Ponieważ uważam, że one w większości przypadków nie różnią się jakoś znacząco od drogeryjnych firm, a cenę mają co najmniej przesadną. Jeśli już wydawać dużo pieniędzy na kosmetyki, to lepiej na marki profesjonalne (np. MAC).

Ciuszek którego bym nie ubrała? Klasyczne białe kozaczki na szpilce - wiocha jak się patrzy. Oprócz tego do kolekcji pt. nigdybymtegonieubrała dochodzą również kalosze (do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć tej mody, jedyne co rozumiem to deszcz, ale żeby latem zasuwać w gumiakach?!) i inne ciuszki, które kompletnie nie pasują do mojej figury (np. rozkloszowane spódnice lub sukienki).


Pięć Twoich kosmetycznych must have'ów to...?

Oczywiście moje produkty typu must have cały czas się zmieniają, ale na dzień dzisiejszy są to aktualnie:
Po pierwsze - szminki Rimmel Lasting Finish - o tych produktach pisałam już ponad rok temu w tej notce. Wciąż uważam, że są rewelacyjne, choć mają nieco zbyt ubogą gamę kolorystyczną. Mimo wszystko jednak każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Po drugie - płyn micelarny z Bourjois - nie opisałam go na swoim blogu tylko i wyłącznie dlatego, że już mnóstwo blogerek to zrobiło. To doskonały płyn, który świetnie zmywa makijaż (w porównaniu ze słynną Biodermą Sensibio wypada naprawdę bardzo dobrze).

Po trzecie - dezodorant Dove Go Fresh - Pomegranate & Lemon Verbena Scent - według mnie rewelacyjny dezodorant o cudownym zapachu i w przyzwoitej cenie. Nic dodać, nic ująć.

Po czwarte - róże-wkłady do policzków z Inglota. O różach pisałam już tutaj i dalej podtrzymuję zdanie, że są naprawdę dobre, warte zachodu.

Po piąte i ostatnie - cień z Vipery z serii EYE w odcieniu nr 03 - o tym produkcie wspominałam w notce dotyczącej makijażu dla nastolatek. W większości przypadków nie wyobrażam sobie makijażu bez tego produktu. Idealnie wyrównuje kolor powieki i w naturalny sposób rozświetla naszą skórę. Kupię kolejny na więcej niż sto procent.


Na koncert jakiego zespołu wydałabyś ostatnie pieniądze?

Przyznam, że to dość trudne pytanie bo szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chętnie poszłabym na koncert U2, Linkin Park lub System Of A Down, ale nigdy nie wydałabym na to ostatnich pieniędzy ;). Za to ostatnie zaskórniaki wydałabym, żeby zobaczyć Johnny'ego Deppa! Haha!


Wymarzony prezent to...
Aktualnie najchętniej przyjęłabym jakiegoś wypasionego smartphone'a bo brakuje mi takiego gadżetu pośród moich akcesoriów codziennego użytku. Oprócz tego chętnie przygarnę perfumy Dior Miss Cherie! No i wycieczkę do Japonii również ;).


A zatem czy znasz i stosujesz jakiś kosmetyczny trik?

Kosmetyczny trik? Pewnie używam, ale ciężko mi teraz przytoczyć, hehe. Ostatnio odkryty to nakładanie perłowego lakieru gąbeczką, golenie nóg przy pomocy niechcianej odżywki lub szamponu do włosów... Więcej nie pamiętam, ale jeśli sobie coś przypomnę, to na pewno tutaj dopiszę.


Ulubione powiedzenie?

Dużo mam takich, ale one zwykle wychodzą w praktyce, teraz jednak do głowy przychodzą mi...

Chcieć nie zawsze znaczy móc - przyznam, że to trochę przerobione przeze mnie powiedzonko, które często powtarzałam mojej siostrze, gdy tamta swoje zachcianki argumentowała krótko: bo chcę!

Jeśli masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę - to dość życiowe stwierdzenie i sprawdza się niemal na każdym kroku. Niestety.

Życie jest zbyt krótkie, aby przejmować się pierdołami  - gdy po raz pierwszy usłyszałam to powiedzenie, tak bardzo mi się ono spodobało, że postanowiłam je praktykować. Jak to jednak wyszło w rzeczywistości? Różnie ;). W każdym razie zawsze się staram.


Ulubiony lakier?

To chyba najtrudniejsze pytanie świata! ;) Naprawdę bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie mam jednego ulubionego lakieru. Większość z mojej kolekcji to ulubieńcy, haha! Generalnie uwielbiam lakiery w kolorze koralowym, różowym lub brudnego brązu. Bardzo lubię lakiery Golden Rose i P2, nie pogardzę jednak innymi markami.


Skąd taki nick?

Bardzo wiele osób pyta dlaczego mój nick to Zzielona! :) Niektórzy myślą, że to Zielona, ale nie, nie, podwójne Z jest specjalnie! Wszystko zaczęło się w momencie, gdy musiałam wymyślić sobie nick na jakimś forum. To, którego zwykle używałam było oczywiście zajęte, pomyślałam chwilę i stwierdziłam, że lubię kolor zielony, więc pseudonimem będzie przymiotnik z tymże kolorem. Okazało się jednak, że i ten był zajęty! Stwierdziłam więc, że dodam jeszcze jedno Z i tak już zostało.


Gdybyś mogła używać tylko jednego kosmetyku, jaki by to był kosmetyk?

Zależy czy chodzi o kosmetyki kolorowe czy pielęgnacyjne... Jeśli chodzi o kolorówkę, to na pewno byłby to tusz do rzęs, bez dwóch zdań, a z pielęgnacji to... mydło! Bez niego nie wyobrażam sobie funkcjonowania! ;)


I to by były wszystkie pytania, jakie mi zadaliście i wszystkie odpowiedzi, jakich Wam udzieliłam :). Jeśli jesteście jeszcze czegoś ciekawi, to zapraszam to zadawania pytań w tej notce!

26 komentarze

  1. Ciekawych rzeczy można było się dowiedzieć o tobie ;) Mnie jeszcze interesuje fakt jakim aparatem i jakimi obiektywami robisz zdjęcia na bloga? ;) Jestem właśnie tego ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, w wolnej chwili napiszę odpowiedź w tej notce ;).

      Usuń
  2. Bardzo miło sie Ciebie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Twoją lekkość pisania :)
    Mamy kilka wspólnych rzeczy, np. zdanie na temat kosmetyków wysokopółkowych czy ulubione zespoły muzyczne.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Cieszę się, że jeszcze ktoś docenia mój język pisania, bo myślałam, że to już powoli odchodzi w zapomnienie, a tu proszę... ;) Miłe zaskoczenie! :D

      A co do naszego wspólnego zdania - sądzę, że większość przeciętnych zjadaczy chleba ma podobne, chociaż na blogach z różnymi opiniami się spotykam ;).

      Usuń
  4. masz rację, "ulubiony lakier: to najtrudniejsze pytanie na świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie bo w szufladzie mam same ulubione, hehe :D.

      Usuń
  5. ooo kolejna osoba mieszkająca we Wrocławiu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też jestem rodowitą wrocławianką ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię Wrocław, klimatyczne miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć ;). Choć z drugiej strony jeśli mieszka się w nim od urodzenia, to można się do tego klimatu po prostu przyzwyczaić i już go nie zauważać... :)

      Usuń
  8. Bardzo mi się podobał post z pytaniami:) Zapraszam do mnie na konkurs:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajnie się czytało :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też kończę studia techniczne, podejrzewam, że o pracę w zawodzie może być ciężko. Niestety, laboratoriów nie ma w Polsce za dużo. Jeśli nie zaczepię się w żadnej firmie związanej z moim zawodem, to chciałabym pracować w administracji albo jako menedżerka. Dopiero parę miesięcy temu uświadomiłam sobie, że praca w marketingu może być całkiem fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o pracę w marketingu, to niestety konkurencja jest całkiem spora. Bardzo dużo ludzi kończy coś w stylu "marketing i zarządzanie", a potem nie może znaleźć pracy, bo jest np. dziesięć osób na jedną posadę... :/ Według mnie studia techniczne dają znacznie większe możliwości, nawet kobiecie! ;)

      Usuń
  11. he! nie tak dawno ukończyłam UE :)) :P ale zaczęłam jak jeszcze stara nazwa była: Akademia Ekonomiczna... Langego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem pierwszy rocznik, który przybył na tę uczelnię jak już był Uniwersytet Ekonomiczny, już niestety bez Langego :D. Ale brudny pomnik wciąż stoi :P.

      Usuń
  12. Miło się czytało i fajnie wiedzieć o Tobie coś więcej :) Byłaś pierwszą osobą, która mnie miło w blogosferze przywitała i mam sentyment do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! :) Bardzo mi miło w takim razie! :)

      Usuń

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani