Zakupowe szaleństwo, czyli kolejny niemiecki haul

22 grudnia 2013 godz.

W związku z tym, że na łazienkowych półkach powoli zaczęło brakować odżywek, mydeł i żeli pod prysznic, postanowiłam wraz z moją koleżanką po raz kolejny wybrać się na mały shopping do Goerlitz. Miasteczko to oddalone jest raptem 160 km od ukochanego Wrocławia, więc raz na dwa miesiące można sobie zrobić małą przejażdżkę Kolejami Dolnośląskimi (wiecie, że tam jest nawet bezpłatne wifi?) do Zgorzelca, a potem mały spacer do Goerlitz.

W niepozornym mieście DM-y są aż dwa ale my wybrałyśmy ten zaufany, przy Demianiplatz. Nie dość, że całkiem blisko od granicy, to jeszcze część obsługi to bardzo miłe Polki. Czułyśmy się niczym w rodzimej drogerii, ha! Ale przejdźmy do zakupów... Nie da się ukryć, że tym razem trochę mnie poniosło, ale przynajmniej wystarczy mi na kolejne dwa miesiące.


Nie można było zapomnieć o żelach pod prysznic, które pachną bardzo przyjemnie, a dla skóry mają naprawdę korzystne działanie. Od lewej: Balea Dusche & Creme Blaubeere (pachnie jagodami!), Balea Relax Dusche Atem Pause, Balea Relax Dusche Abend Rot (jak dla mnie zapach przypomina czereśnie).


Nie mogłam oprzeć się również peelingowi pod prysznic o zapachu jabłka i cynamonu (od lewej) Balea Creme-öl Dusch Peeling mit himmlischem Apfel & Zimtduft. Do tego jeszcze mydło w płynie do mycia rąk o zapachu nektarynki Balea Creme seife Pfirsich & Nektarinenduf.


Kolejna seria to produkty do włosów, które również nie mają sobie równych jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości. I choć jedna odżywka wystarcza mi jedynie na pięć do sześciu myć, to i tak chętnie do nich wracam i lubię mieć zapas. Od lewej: odżywka bez spłukiwania z mango i aloesem Balea Feuchtigkeitd Haarmilch Mango + Aloe Bera, odżywka do włosów kręconych Balea Professional Locken Spülung oraz odżywka do włosów blond Balea Professional Glossy Blond Spülung. Tę ostatnią właśnie używam i jestem z niej bardzo zadowolona, dlatego zrobiłam sobie mały zapas.


Kolejna seria odżywek... Od lewej: odżywka z kofeiną wzmacniająca cebulki włosów Balea Professional Coffein Spülung oraz odżywka wygładzająca Balea Professional Glatt + Glanz Spülung.


Pozostając przy włosach... Od lewej: pianka do włosów kręconych, wzmacniająca skręt Balea Trend it up Verlockendes Mousse oraz krem do loków Balea Professional Locken Styling Cream.


Nie wiem jak to zrobiłam, ale udało mi się wykończyć wszystkie żele do twarzy, więc zaopatrzyłam się w dwa nowe specyfiki. Stawiałam raczej na delikatną pielęgnację. Od lewej: peeling do twarzy z bardzo delikatnymi drobinkami o zapachu malinowym, bez SLS Balea Hautschmeichelndes Waschpeeling oraz krem do mycia twarzy bez SLS i parafiny (!!!) z drobinami z witaminą E Balea Sanfte Waschcreme.


Nie mogło się obejść również bez kolorówki i zapachu. Od lewej: woda toaletowa Essence Like the party of my life, błyszczyk do ust P2 Pearl + Glow nr 030 TOFFEE TANGO, szminka P2 Pure Color Lipstick w odcieniu nr 103 42ND STREET i oczywiście lakieru do paznokci Catrice z edycji limitowanej Celtica nr C01 PARALILAC.


Ta woda toaletowa to było dla mnie prawdziwe zaskoczenie ponieważ pachnie jak jeden z moich ulubionych zapachów, czyli słynne pachnidło ze starej (chyba sprzed dwóch lat) edycji limitowanej Vampire's Love. Na punkcie tego zapachu oszalało naprawdę wiele kobiet, więc marka Essence postanowiła wprowadzić ten zapach do stałej kolekcji, ale zmieniła nieco image... Żałuję, że nie było buteleczek o większej pojemności niż 10 ml, ale i tak mam jeszcze całe mnóstwo perfum do zużycia, więc sądzę, że do końca zimy wystarczy.


Seria błyszczyków z P2 Pearl + Glow lipgloss jest chyba w miarę nowa ponieważ wcześniej nie spotkałam się z nią. TOFEE TANGO jest naprawdę pięknym odcieniem nude, który bardzo pasuje do mojej karnacji. Chyba w końcu znalazłam swój kolor w nudziakowej tonacji.


Długo szukałam podobnego odcienia. 42ND STREET na moich ustach prezentuje się dość naturalnie, podbija ich nasycenie i sprawia, że moja cera nabiera całkiem przyjemnego kolorytu. Chyba się polubimy.


Tym razem do mojego koszyka wpadł tylko jeden lakier. Z edycji limitowanej marki Catrice Celtica. Sama limitka średnio przypadła mi do gustu, ale emalia jest niebywała. Dziś na pewno coś nim zmaluję.


Ovomaltine Crunchy Cream był dla mnie prawdziwą niespodzianką. Kiedyś mój mężczyzna przywiózł ze Szwajcarii takie stołówkowe, jednorazowe wersje w ilości bardzo ograniczonej. Posmakowało mi to niesamowicie, ale w Polsce oczywiście niedostępne. Jakież było moje zaskoczenie, gdy ujrzałam półkę pełną słoików tejże pychotki w DM!

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje wczorajsze zakupy. Nie powiem, nadźwigałam się strasznie, ale sądzę, że było warto bo produkty z DM są dobrej jakości w niskich cenach. A Wy czasami robicie zakupy u naszych sąsiadów? Jakie są wasze hity zagranicznych marek?

42 komentarze

  1. Mleczko do włosów z Balea miałam i lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Błyszczyk wygląda pięknie :)
    Z nowych dla mnie produktów odkryłam niedawno lakiery do włosów i żel do mycia twarzy z tej serii chyba przeznaczonej dla nastolatków, w niebieskim opakowaniu - wszystko jest rewelacyjne.
    Zakupy robimy, na szczęście już niedługo nie będę musiała tego taszczyć ze sobą, bo wszystko będzie na miejscu. Chociaż z drugiej strony jak pomyślałam, że nie będę miała dostępu do polskich marek to wychodzi na to, że będę taszczyła w drugą stronę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, na polskie marki nie ma co narzekać, trzeba przyznać, że niektóre produkty są naprawdę rewelacyjne! :)

      Usuń
  3. O ja Cię! Same wspaniałości ;)
    Śliczny błyszczyk i zapewne cudownie pachnące żele pod prysznic! Ach jak ja żałuję, że DM nie ma w pobliżu - chociaż może to i lepiej, bo byłabym tam częściej niż w Rossmannie czy Hebe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, tak Ci się tylko pewnie wydaje :D. Zazwyczaj tak jest, że to, co niedostępne kusi nas najbardziej. Sądzę, że na tym właśnie polega ten cały ewenement z DM :D.

      Usuń
  4. Pierwszy żel kusi mnie swoim zapachem ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jagoda w kosmetykach? Uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no no ładnie ;) ja się wybieram do Goerlitz po świętach ;) fajnie jest mieszkać w Zgorzelcu, pare kroków i hop na zakupki :D (szkoda, że mój portfel się nie cieszy) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DM wyróżnia się tym, że ceny są całkiem w porządku, a dodatkowo jak mieszka się w Zgorzelcu i nie trzeba wydawać kasy na transport to już w ogóle! :D

      Usuń
  7. Szaleństwo :) Mam szampon do włosów kręconych z Balea i nie jestem z niego zadowolona, strasznie puszy włosy. Ale jednak większości produktów nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet szamponów nie kupowałam. Niestety mogę używać tylko wybranych bo moja skóra głowy jest dość kapryśna ;).

      Usuń
  8. Mnie korci ten peeling malinowy i odżywka bez spłukiwania z mango - miałam tą do spłukiwania i byłam zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwszym użyciu odżywki bez spłukiwania z mango mam pozytywne odczucia :).

      Usuń
  9. Ogolnie to mieszkam w Zgorzlecu od urodzenia i zawsze mialam blisko do gorlitz ;D no obecnie mam troche daleko bo studiuje we Wrocławiu ;D
    napisz koniecznie jak sprawdzja sie produkty do kreconych wlosow ;) bardzo mnie to ciekawi ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie z Wrocławia do Gorlitz jechałam, więc zdaję sobie sprawę, że nie jest to miejsce na cotygodniowe zakupy, ale na pewno raz na jakiś czas warto się wybrać.

      Usuń
    2. No ja w sumie i tak tu bywam co tydzien takze wiesz ;D no dobra ewentualnie co dwa ;D No na pewno warto :)

      Usuń
    3. Gdybym miała mamę w Gorlitz też pewnie bywałabym w DM częściej :D.

      Usuń
    4. Powiem Ci szczerze ze tyle tu mieszkam a w DM bylam ostatni raz hm zeby Cie nie oklamac jakoś 3-4 lata temu ;D ale spokojnie niedlugo sie to zmieni zwlaszcza ze bede wymieniac kase na euraki ;D
      Uzywalas tych produktów do kreconych wlosow juz? :D czy czekaja na swoja kolej? :)

      Usuń
    5. Na razie użyłam tego kremu do stylizacji loków i jest OK. Nie daje oczywiście tak spektakularnego efektu jak standardowa pianka do włosów, ale podkreśla naturalny skręt i odnoszę wrażenie, że jest mniej inwazyjna, do tego nie skleja włosów (co robią inne kremy do stylizacji loków). Generalnie warto wypróbować.

      Usuń
    6. ja w sumie wole zeli uzywac, bo pianki rozne mi wysuszaja wlosy ;/ masakra takie siano, ze porazka ; o krem z joanny mialam to nie bylo tak zle, wiec moze jak bede w tym DM to wpadne w szal zakupow ograniczona tylko przez ilosc euro ;D
      Tak w ogole niedawno dopiero odkrylam, ze moje wlosy to sie jednak kreca a nie pusza sie i wywijaja na wszystkie strony ;D

      Usuń
    7. Jak odpowiadają Ci kremy, to jak najbardziej możesz spróbować tego z Balea. A co do pianek, to polecam te bez alkoholu, np. Nivea Diamond Shine (czy jakoś tak, w każdym razie ta "diamentowa", pewnie wiesz o co chodzi :D). Ładnie utrwala skręt i włosy rzeczywiście w słońcu bardzo ładnie błyszczą.

      Usuń
    8. Spróbowac nigdy nie zaszkodzi ;D
      Ooo to sobie zwroce uwage, bo ogolnie mialam wlasnie jakas taka i no niestety miala ten alkohol ;/ wiec po prostu nie kupowalam zadnej innej bo juz kupilam ten zel, ale ten z joanny z rzepa to podobno sklad tez zmienili na duzo gorszy ;/ wiec jak mi sie skonczy a juz widac denko, to wtedy ta pianke ogarne sobie ;D Bede szukac czegos diamentowego z Nivea i na pewno trafie xD

      Usuń
    9. Z serii diamentowej zwróć uwagę głównie na piankę bo szampon i odżywka to takie zwyklaczki :D.

      Usuń
    10. Z szamponami poki co boje sie troche eksperymentowac po baby dreamie.. zaczely mi tak strasznie wlosy wypadac, a chcialam jakiegos delikatnego szamponu uzywac no i wpadlam ;D

      Usuń
  10. Ahh zazdroszczę takiej bliskości do DMu :) uwielbiam kosmetyki Balea :) i ten błyszczyk świetnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne zakupy, ja nigdy nie miałam kosmetyków z Balea, ale zaciekawiłaś mnie nimi

    OdpowiedzUsuń
  12. Od czasu do czasu odwiedzam czeski DM:) Wówczas pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa;) Zapasy z kwietniowej wycieczki powoli się kończą. Muszę porozmawiać ze znajomymi. Może niebawem odwiedzę południowych sąsiadów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz zapasy na kilka miesięcy, haha :D.

      Usuń
  13. Piękny haul :) Ja planowałam podróż do Drezna albo chociaż Goerlitz na jarmark bożonarodzeniowy, ale niestety nie wyszło... Może w przyszłym roku a na niemiecki zakupy wybiore się na wiosnę :) Chętnie zaopatrzę się w ich produkty tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarmark w Goerlitz jest dość skromny, już we Wrocławiu jest większy :D. Ale ten w Dreźnie podobno świetny i warto go zobaczyć.

      Usuń
    2. ja słyszałam, ze w Dreznie to taki jak wszedzie i to samo na nim jest co wszedzie ;D

      Usuń
  14. Oj ile nowości, zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Hmmm... Opakowania jak opakowania :D.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) A jak minęły Twoje?

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mam nadzieję, że i Twoje takie były! :*

      Usuń
  18. Crunchy cream.. brzmi apetycznie :D Jeśli jest takie dobre, jak wygląda, to musi być moje :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie wklejać linków do sowich blogów, a także nie pytać czy poobserwujemy się nawzajem! Traktuję to jako spam i takie komentarze od razu zostają usunięte.

Polub na Facebooku

Zblogowani